Trzy tygodnie na marnych fotkach

Achh… znow nic nie pisze, znikam na długie dnie… a co się działo? W skrócie na kilku marnych fotkach…

…początkiem listopada przedzierałem się autkiem przez wielkie śnieżyce by odwiedzić chorego ojca…
Autkiem przez śniezyce

…jednak zima nie zawsze dawała poznać się tylko od tej złej strony, miała swoje uroki… w mej pamięci ta ścieżka wśród śniegów zaparła dech…
Uroki zimy

…nie obyło się też bez spotkań w gronie znajomych, sióstr mych drogich… stawiających mnie na nogi i… sprowadzających do parteru…
Siostry przyjaciółki

…czasem, spacerując z Frodem, dane mi spojrzeć z góry na połacie nienaruszone szarym betonem…
Biała plama

…niekiedy te połacie patrzyły na mnie z góry…
Połacie z góry

…i tak większość dni mych miała, niestety, rzadko kończąca się zachodem słońca…
Zachód słońca

…by znów wylądować w blaszanym autku, przemirzając ciężką, tym razem mglaną pogodę…
Autkiem przez mgłe


4 Responses to “Trzy tygodnie na marnych fotkach”

  • leksa Says:

    hehe lusterko w rudym wyszlo na rudo ;) a mgla faktycznie byla obledna… na zdjeciu akurat jeden z mniej zamglonych odcinkow.

    do parteru to sprowadzal Cie alkohol :P

    jak dobrze ze tego sniegu juz nie ma !

  • WaLLacE Says:

    jakie lusterko ;p

    … przez Was podawany ;p

    ale wroci ;-)

  • leksa Says:

    No a co to niby jest jak nie lusterko hmm ? chociaz kurcze faktycznie troche nie w tym miejscu… latarnia ??

    nikt Cie nie zmuszal, sam do lodówki po piffka latales :P

    oby na krotko

  • WaLLacE Says:

    tak, latarnia ;-) gdyby tak coś w lusterko świeciło, to pewnie by tak oślepiało, że byś prowadzić nie mogła ;-)

    ja tam nie wiem, nie pamiętam, ale czuje jakiś niecny plan z Waszej strony ;-)