Sposób na internet: wykałaczka
Dzwoni komórka, odbieram. Znajomy Anglik znajomego mojego znajomego nie ma netu. Próbowali coś zaradzić, nie udało się, stąd telefon – tyle zrozumiałem z pięciominutowej rozmowy. Reszta informacji niespójna i zmienna w czasie konwersacji. Nie było rady, półtora godziny później dostarczyli mnie na miejsce awarii.
Dwa laptopy. Na pierwszym wcześniej net był, znikł. Ot problem: „Brak podłączonego kabla”. Podłączyli kabel do drugiego, wszystko chodzi, kabel dobry. Oglądam w pierwszym gniazdo, wtykam i wytykam wtyczkę. Nic. Zgłupiałem, wcześniej im wspominałem – „sieciówki raczej nienawalają” – czyżby jednak? Nie poddaje się, może to ma jakiś bajer rodzaju „emulacja braku podłączenia” ? Nigdy nie wiadomo co nowego wymyślą. Szukam, wszystko niby standardowe. Czyżby jednak?
Zrezygnowany oglądam raz jeszcze wtyczkę, wcześniej widziałem coś na dwóch stykach. Po kropeczce jakiegoś czegoś niewiadomo czego – „Nie, to niemożliwe kiedy na na drugim laptopie chodzi. Daję pół procenta ma sto, dajcie coś cienkiego” – Po chwili mam wykałaczkę, grzebię, znikam kropki, wtykam wtyka i… działa!
W cztery osoby… wstyd ;-)
Jaki morał z tego? „Polak wykałaczką naprawi wszystko” (sprzedany Anglikowi ;).
Kwiecień 13th, 2008 at 11:04
McGyver czy co? :)
Kwiecień 14th, 2008 at 17:56
Czy co ;-)