Polacy na Euro
Zwykle coś skrobałem przy okazji występów polskiej reprentacji w piłce nożnej. Nie inaczej będzie tym razem. Ale nie będę tutaj wystawiał Artura na piedestały, a Roger (imho) nawet na to nie zasługuje ;-)
- Mecz z naszymi zachodnimi sąsiadami wywołał we mnie masę emocji. Dawno tak nie przeżywałem meczu, pewnie od pierwszego eliminacyjnego z Portugalią. Chciałbym tak częściej. Mimo niedobrego wyniku, dał wiarę w lepsze jutro, w awans Polaków do nastepnej rundy.
- Nagonka na Podolskiego (i wielu jemu podobnych mających polskie paszporty, a występujących w innych barwach niż biało-czerwone) jest dla mnie irracjonalna. Kiedyś jakoś mało komu przeszkadzało, że „Tiger” bił się w barwach niemieckich.
- Mecze z gospodarzami i Chorwatami przemilczę. Niestety zespół to dobrze naoliwiona maszyna. U nas zbyt wiele trybików skrzypiało. Pozostał niedosyt, smutek.
- Wszyscy oceniają piłkarzy, ja wystawię noty polskim kibicom za kolejne grupowe mecze (1-6): 4 (za wyzwiska), 5, 6 (za „Polacy gramy do końca!”).
- Mimo wszystko, byliśmy na Euro i bez tego ten post by nie powstał ;-)
Piłka toczy się dalej, 6 września znów nasi w grze, a my pełni wiary na stadionach i przed telewizorami.
Czerwiec 23rd, 2008 at 22:30
Ufff … bo już się bałam, że znowu będę musiała się z kimś okropnie kłócić na temat Euro. Ale dla odmiany się z Tobą zgadzam ;)
Czerwiec 25th, 2008 at 19:30
To świadczy tylko o jednym, mój post jest słaby ;-)
Czerwiec 27th, 2008 at 12:25
Nie, nie, post jest ok, to raczej moja słonność do nomen omen ri-post jest słaba. :)