No i co…
że dziś miałem się bronić, a nie wyszło i będę musiał latać z pismami do rektora,
że zarwałem dwie przedostatnie nocki,
że mimo dwóch dni wolnego, urwanie głowy w domu,
że konto świeci pustkami,
że kompletnie mi się nic nie chce,
że jutro do pracy,
że przyszedł kolejny mail – kolejna praca,
że o zapłacie w postaci Jacka D. słuch zaginął,
że źli, bo nie dałem się wyciągnąć na imprezę,
że blog na urlopie,
że naciskam delete zamiast zagłębiać się w najnowsze wiadomości z blogów, świata, polityki,
że jutro wszystko wróci.
Nic nie robić, myśleć wcale, chłodne piwo sobie pić!
Październik 1st, 2007 at 13:33
Ojeju… Biedaq
*Diabel glaszcze Zbysia >:-}
Październik 6th, 2007 at 13:34
Wracaj do formy :)
Październik 6th, 2007 at 18:54
No właśnie wróciłem z pracy… sobotni wieczór ;-)
Październik 25th, 2007 at 23:57
Nowy avart Ci sie udal, chociaz mysle, ze robilby wieksze wrazenie, gdyby to szare, prostkatne tlo zniknelo, zostawiac reke, glowe i szyje(?). :-)