Dzielnicowy kontra Lotto
Jak część z wie, mieszkamy sobie tu w kraku w trójkę: ma siostrzyczka, jej druga połówka i ja. Z Rafem często sobie docinamy, czasem jakieś żarciki. Tak dla uatrakcyjnienia życia.
Pewnego razu, gdy sobie słodko spałem, dzwoni domofon tak, że by zmarłego obudził. Zwlekłem się z łóżka, na w pół śpiący odbieram.
- Dzielnicowy! Proszę otworzyć! – zaryczało ze słuchawki.
Gdy on wdrapywał się na pierwsze piętro, ja szybko zakładałem coś na siebie. W głowie kłębiły się myśli. To na pewno do nas? Dzielnicowy raczej przychodzi do konkretnej osoby. Policja niekoniecznie. O co chodzi?. Rozważania przerwały gwałtowne dzwonki do drzwi. Podbiegam, otwieram… Raf stoi i zlewa ze mnie.
Na zemstę nie czekałem długo. W czasie sprawdzania wyników „lotka” wpadł mi do głowy pewien pomysł. Otworzyłem podgląd źródła strony Totalizatora Sportowego, zmieniłem wyniki losowania Dużego Lotka na zgodne z moim kuponem, tak, bym miał „piątkę”. Przesadzać nie należy, Raf jest czujny. Zastosowałem zmiany i voila, mam oryginalna stronę Lotto ze spreparowanymi wynikami (prawda, że Opera jest genialna? :-).
- Rafał! Rafał! Trafiłem piątkę w lotka! – zacząłem się wydzierać. Tak jak podejrzewałem, domyśla się jakiegoś przekrętu. Krzyczę dalej. W końcu się zjawił pełen sceptycyzmu – Trafiłeś? Myślisz, że uwierzę?
A ja dalej gram swoją rolę ciesząc się jak głupi. Przyszedł czas na wyciągnięcie asa z rękawa.
- No to sprawdź sam! – wcisnąłem mu kupon w ręce i pokazałem stronę z wynikami losowania. Sprawdza raz, sprawdza daty, sprawdza drugi. Za trzecim pomagam mu, nie może uwierzyć, że liczby zgadzają się. Podszedł do okna, nie wiem czy nabrać powietrza, czy popatrzeć. Puścił mi wiązankę wyzywając od fuksiarzy. Gdy obrócił się w moją stronę, podniosłem kupon obiema rękoma i zacząłem ostentacyjne go targać.
Nie wiem czy mina Rafa wyrażała więcej zdziwienia, zaskoczenia czy przerażania, ale była warta nawet dziesięciu dzielnicowych ;-)
Czerwiec 1st, 2007 at 09:38
Się uśmiałem ;) Dobrze, że nie trafiłeś szóstki, bo by jeszcze przez to okno wyskoczył.
Czerwiec 1st, 2007 at 14:38
Wtedy bym wyczul przekret ;-] ;-b
Czerwiec 1st, 2007 at 14:49
E, ten motyw był już bez Opery, za to z radiem w „Brunecie wieczorową porą”. :P
Czerwiec 1st, 2007 at 15:00
Typowo polskie odejście twojego kolegi. Komuś się poszczęściło, to fuksiarz i nie należy mu się, zamiast cieszyć się ze szczęściarzem.
Czerwiec 1st, 2007 at 15:01
A jak zafałszowałeś pasek adresu? :)
Czerwiec 1st, 2007 at 15:12
@Jurgi … i pewnie tysiące podobnych robionych przez naszych rodaków ;p
@Pan Zmaza … myślał raczej, że mi się należy. Jemu pewnie też by coś się dostało z wygranej :)
Fałszować pasku adresu nie musiałem. Gdy zmieniam źródło strony w wbudowanym w Operę edytorze, mają one wpływ na wyświetloną oryginalną stronę – adres pozostaje bez zmian.
Czerwiec 3rd, 2007 at 00:11
nie ma to jak dobre poczucie humoru ;)