Deko stuknięć klawiatury
Ojoj, blog sobie powoli zdycha śmiercią naturalną. A mi się nic nie chce, naprawić, wykrzesić jakiś wpis też. No może teraz jeden taki powstanie, by nakarmić Wasze spragnione dusze ;)
Kilka dni temu odwiedzili mnie rodzice. Mają jedną poważną wadę, oboje walczą z pająkami pasjansami. A że w domku posiadam tylko dwa kompy mające zaimplementowaną sprawność oraz urządzenie wyświetlające, zostałem wydelegowany do prac gospodyń domowych oraz nadzoru oznaczeń terenu przez Froda. Pojechali. Oj, z którego kompa korzystać ? ;)
Dziś kolejny raz przetykałem nagrzewnice w piecu. A podobno 40-letnim Junkersom żaden współczesny przepływowy ogrzewacz wody nie podskoczy (zdanie dwóch fachowców). Te przynajmniej nie produkują kamienia, a woda o temperaturze 80°C wcale nie jest mi potrzebna.
Z drugiej strony fajnie się pobawić i poodwracać obieg w rurach ;)
Nasi wspaniali siatkarze… albo nic nie będę pisał, wszyscy widzieli i mieli nadzieję. Pozostało podziękować za tony wylanego potu (a za rok będziemy się cieszyć ze zwycięstwa :).
Ach.. ktoś robi szóstkę weidera czy wymiękliście ? ;p Ja niestety. Po 21 dniach ćwiczeń, ze względu na działanie sił wyższych, miałem dwa dni przerwy. Przeciągają już się tydzień, teraz w planach rozpoczęcie od nowa.
Rano muszę ruszyć stos zadań i innych sprawunków, które odkładane na później, nazbierały w ciągu ostatniego tygodnia. Czasami z nimi jest, jak ze smokami. Jedną głowę odetnę, na jej miejsce wyrastają trzy nowe. Na to jest chyba jeden sposób, przestać walczyć ;)
Zdanie wykonane, wymeldowuje się.