Człowiek w trawie

Wczoraj, jak to każdego dnia, byłem na spacerze z Frodem. Jak zwykle rzucanie kamyków, kiwanie, bieganie, latanie za oponką, skakanie do patyków. Czyli wszystko to, co po za suczkami i jedzonkiem piesek lubi najbardziej ;-)

I tak hasając sobie wesoło w lasku, rzuciłem staruszkowi kamyka. Ten odbił się od drzewa i spadł niedaleko. Frodo pędem błyskawicy poleciał przelatując tuż przy nieszczęsnym drzewku. Miejsce poszukiwań odbitego kamyka znaczone było tylko przez wesoły kiw ogonka znad dość wysokiej trawy.

Całość zdarzenia trwała może dwie sekundy. Niby chwila, a musiała być dość szokująca dla spokojnie śpiącego chłopaka pod drzewkiem. Wpierw został zaatakowany przez drobinki opadłe z drzewka wywołane nagłym trafieniem weń kamyka, następnie przebiegł nad (a może i po!) nim czarny zwierzak.

Mnie samemu również udzieliło się zdziwienie, gdy znad trawy wyjrzała zdezorientowana głowa śpiącego. Przypuszczam, że nie załapała, co do niej mówiłem, nie wydobyło się z niej żadne „Aaaa” czy też „Beee”. Zawołałem Froda i poszliśmy hasać dalej.


Comments are closed.