Bo szef kazał
Kilka miesięcy temu dzwonię spytać o szczegóły znalezionej ofert pracy, w słuchawce odzywa się kobieta…
A ja nie wiem,
szef mi kazał…
;-)
Kilka miesięcy temu dzwonię spytać o szczegóły znalezionej ofert pracy, w słuchawce odzywa się kobieta…
A ja nie wiem,
szef mi kazał…
;-)
Wallace żyje! Przynajmniej na to wskazują funkcje życiowe.
Kilka miesięcy temu znalazł sobie pracę w zawodzie i dni spędza na takich dziwnych urządzeniach:

Brudząc się czasem niemiłosiernie:

* nawiązując do działających mobilizująco komentarza koleżanki Froasi oraz prywatnego zapytania siostry Złośnicy
Aktualizacji na blogu niewiele, z wielkich planów nici (jak zwykle). Więc najlepiej przejdę do zwykłego porządku. A porządek jest taki, że jestem z powrotem w Kraku i opiekuję się trzema “śmierdzioszkami” siostry w czasie jej nieobecności.
Behemoth, Djöfull, Lævirki
Lævirki (brązowo-biały) - największy chuligan z całej paczki, co trochę wdaje się wojny z pozostałymi, wszędzie by wszedł, wszystko by gryzł. Djöfull (albinos) - sprawia wrażenie melepety, ale gdy w pobliżu zwącha żarełko, wstępują w niego demony. Nie jestem pewien, czy on niedowidzi, ale czasem przystaje nieruchomo, kiw główki i namierza coś w oddali. Behemoth - ostoja spokoju, nie pozwala się zaczepić Lævirkowi i chyba najbardziej “skumany” z człowiekiem.
Gdyby tyle nie brudziły, nie lały i nie gryzły, to całkiem fajne stadko ;-)
Sis: a mowilam Ci ze mam osobisty budzik ? :D
Zib: osobisty budzik ?
Sis: kumpel sie zaoferował i budzi mnie teraz codziennie :D
Zib: fajnie (-:
Sis: stwierdzam ze fajnie byc samemu
Sis: mozna miec rozne budziki :D